
- Wypożyczyliśmy ponad 20 plakatów. Pochodzą one z kolekcji profesora Mera. To jest dziadek mojego kolegi z Krakowa. Jego dziadek był adiutantem Hallera i przesuwając się z frontem, zrywał plakaty bolszewickie, ale zrywał również polskie. Chodziło mu o ocalenie, żeby te plakaty przetrwały i faktycznie przetrwały. Mamy tutaj cały zestaw plakatów polskich, ale też afisze i plakaty rosyjskie, sowieckie, nawołujące żołnierzy polskich do przejścia na stronę bolszewików - mówi Marek Fijałkowski, starszy kustosz Muzeum Okręgowego w Pile.
Bo wojna toczyła się także przy pomocy propagandy. O ile Rosjanie drukowali plakaty w milionach sztuk, to polskich egzemplarzy na ulice trafiło zaledwie kilka tysięcy. Dziś są niezwykle rzadkie i cenne. Na wystawie można oglądać kilkaset eksponatów sprowadzonych m.in. z Warszawy, Krakowa czy Poznania, w tym i zdjęcia Naczelnego Wodza – Józefa Piłsudskiego.
W pierwszej sali są pamiątki związane z powstaniem listopadowym oraz styczniowym, z armią generała Józefa Hallera i oddziałami polskimi w Rosji, a druga sala poświęcona jest Bitwie Warszawskiej. Zwycięstwo odniesione przez Polaków nad bolszewikami po walce w dniach 13-15 sierpnia 1920 roku często nazywane jest „cudem nad Wisłą”. To zwycięstwo pozwoliło Polsce zachować niepodległość.
Wystawę w Muzeum Okręgowym w Pile będzie można oglądać do końca listopada.
Komentarze