Tak zwany podatek od smartphonów, to tak naprawdę rozszerzenie istniejącej od lat opłaty reprograficznej. Pierwotnie miał obejmować właśnie telefony, ale także twarde dyski, laptopy, czy tablety. W ustawie przygotowanej przez rząd, ten pierwszy nośnik został jednak wykreślony, reszta została bez zmian. W efekcie ma powstać fundusz, który będzie gromadził środki na wspieranie artystów w postaci ubezpieczeń społecznych i emerytalnych. Zwolennicy tego pomysłu tłumaczą to m.in. „wyższym, społecznym celem”, a także kwestią praw autorskich - według nich jednorazowa opłata np. za kupno płyty, czy cyfrowe odtworzenie utworu, jest niewystarczające.
- Nie cała muzyka, którą odtwarza się smartphonami pochodzi z płatnych platform streamingowych. Może być też tak, że mamy tam wgrane utwory i odtwarzamy je po wielokroć. I z tego odtworzenia nikt już nic nie ma. Prawda jest taka, że za wielokrotne odtworzenia artyści dostają tantiemy - tak stanowi prawo autorskie. W związku z tym olbrzymia część tych odtworzeń pozostaje poza możliwością policzalnej kontroli - mówiła Ilona Łepkowska dla money.pl.
Pomysł wzbudza kontrowersje. Rodzi pytania np. o to, dlaczego pomimo wykupionego abonamentu na muzycznych platformach streamingowych, które rozliczają się z artystami za liczbę odtworzeń ich utworów, czy kupno ich płyty, trzeba ponieść dodatkową opłatę przy zakupie sprzętu.
Przeciw jest również Związek Cyfrowa Polska. Jak mówi jego prezes: „tak” dla sprawiedliwych i uczciwych opłat na rzecz artystów, ale „nie” dla opłaty reprograficznej, którą nazywa przestarzałą. To prawda, bo powstała niemal 60 lat temu, gdy królowały analogowe nośniki, a o płatnych streamingach nikt nawet nie śnił. Jak dodaje, pandemiczny okres nie jest zbyt fortunny dla nowej opłaty.
- Mówienie o wyższym, szczytnym celu społecznym, jest trochę nie fair dla konsumenta. Tak samo jak mówienie konsumentowi o jego prywatnej kieszeni, z której w cenie urządzenia ktoś chce wyciągnąć parę złotych. Dla Kowalskiego wyższy cel społeczny to raczej to, czy będzie mu starczyło na utrzymanie rodziny i domu, a nie na finansowanie jednego, czy drugiego artysty - mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.
Rządowy projekt zostanie niedługo skierowany pod głosowanie do Sejmu. Odpowiedzialny za projekt wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Jarosław Sellin zapewnia, że rada ministrów jest zdeterminowana, aby go uchwalić. Zakłada on wzrost cen tabletów, czy laptopów w zakresie od 1 do 4%. Czyli np. Laptop kosztujący 3000 złotych, może podrożeć nawet o 120 złotych.