
– Udało nam się zgromadzić zapas węgla taki jak standardowo w poprzednich latach, czyli zagrożenia ze strony braku zapasu normatywnego nie ma. Węgiel na bieżąco przyjeżdża. Jest on różny. Palacze, paląc na ruszcie zgłaszają, że jeden pali się bardzo dobrze, drugi nieco gorzej. Nie ma tragedii, natomiast w poprzednich latach węgiel był niewątpliwie lepszy. Miał niższą zawartość siarki, co jest bardzo istotne. Kaloryczność jest dobra, ilość popiołu też, ładnie się przepala, ale jest bardziej zasiarczony niż rosyjski węgiel, który przyjeżdżał kiedyś do nas - mówi Piotr Matyja, prezes MEC w Chodzieży.
Teraz węgiel, po odbiorze z portu jest przesiewany i przystosowany specjalnie na potrzeby chodzieskiej ciepłowni. Na placu przed kotłownią leżą 2 tysiące ton węgla. To rezerwa, której pracownicy jeszcze nie zużywają.
Jak zapewnia prezes Matyja, do końca roku węgiel jest zabezpieczony. Później, jeśli nie będzie przerw w dostawach, też nie powinno go zabraknąć. Chodzieski MEC ogrzewa 7 tysięcy mieszkań i instytucji miejskich.
Komentarze