Drugą studnię odkopali archeolodzy pracujący przy placu Zwycięstwa w Pile. Wiele wskazuje na to, że mogli natrafić na tak zwaną studnię nieszczęścia.
Na pierwszą studnię natrafili pół roku temu. Wówczas mieli nadzieję, że to latryna, bo z niej więcej można wyczytać. Po badaniach okazało się, że to była jednak studnia. Pisaliśmy o tym TU. Została przebadania i zasypana. Teraz archeolodzy odkopali kolejną.
- No jesteśmy w trakcie odsłaniania wieńców, czyli elementów budowy tego starego wykopu, prace prowadzimy bardzo starannie i ostrożnie, bo zdajemy sobie sprawę, że w pewnym momencie może dojść do erupcji wody, jesteśmy tutaj w układach artezyjskich, w związku z tym przekroczenie pewnego poziomu nieuchronnie spowoduje jakieś tam problemy z wodą - tłumaczy dr Jarosław Rola, archeolog z Muzeum Okręgowego w Pile.
Jak miało to miejsce w 1893 roku. Wówczas podczas kopania studni doszło do erupcji wody... - Która doprowadziła wielu ludzi do strat dorobku całego życia, do straty domów, mieszkań, kamienic, warsztatów, które stanowiły ich źródło utrzymania, a z czasem ta katastrofa stała się, tak rozpoznawalna, że nadano jej miano studni nieszczęścia i pod tą nazwą do dzisiaj funkcjonuje - opowiada dr Maciej Usurski, kustosz Muzeum Stanisława Staszica w Pile.
Walka z żywiołem trwała 7 miesięcy. Woda zniszczyła 42 domy i 127 mieszkań. O studni nieszczęścia rozpisywały się wszystkie ówczesne europejskie gazety. Dlatego teraz archeolodzy bardzo ostrożnie podchodzą do odsłaniania kolejnych warstw, a pompy już wyprowadzają nadmiar gromadzącej się wody.
- Nie wykluczam no pewnych podtopień, mam nadzieję, że nie będzie podmywania budynków - przestrzega archeolog.
Bo jednak dysponujemy lepszą technologią niż 132 lata temu.
Komentarze