Tak niskich stanów wód nie było od dawna. Prognozy, póki co nie są optymistyczne. Czy rolników czekają w tym roku mniejsze plony? A nas wyższe ceny żywności?
Tej zimy było wyjątkowo mało opadów.
- Jesteśmy w bardzo złej sytuacji hydrologicznej, bo poziom w naszych rzekach, chociażby w naszej rzece Gwdzie jest na bardzo niskim poziomie. Przekroczył już poziom dolnej granicy średnich stanów niskich w marcu - mówi dr Paweł Owsianny, dyrektor Nadnoteckiego Instytutu UAM w Pile.
Suszę widać jak na dłoni. A w lasach panuje zagrożenie pożarowe.
- I to bardzo duże. Na terenie regionalnej dyrekcji pojawiło się już kilka groźnych pożarów i tutaj olbrzymia prośba do wszystkich nas słuchających, o ostrożność w lesie, bo większość pożarów jest pochodzenia ludzkiego - apeluje Jacek Zwierzyński, zastępca dyrektora d/s gospodarki leśnej RDLP w Pile.
Ściółka jest tak sucha, że wystarczy iskra, aby wzniecić pożar. Rośliny jeszcze nie wegetują, a wyschnięte liście z poprzedniego roku są idealnym paliwem w razie pożaru. O tej porze roku na wielu polach stała woda. Teraz wiatr rozwiewa pył. Jak przekonują rolnicy, póki co trudno jednak mówić o tegorocznych plonach, bo decydujące będą najbliższe tygodnie.
- W rolnictwie decydujące są te deszcze, które będą padały od końcówki kwietnia, w maju i na początku czerwca. To są decydujące dla zbóż i rzepaku. Później patrząc na uprawę kukurydzy i okopowych to czerwiec i lipiec - tłumaczy Mateusz Mrowiński, przewodniczący Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Pile.
Prognozy długoterminowe nie wyglądają jednak optymistycznie, bo wody ubywa, a Ziemia ociepla się do nienotowanych dotąd rozmiarów. Na Śnieżce leży teraz 50 cm śniegu, a powinny 2 metry. To efekt zmian klimatu, za które sami sobie jesteśmy winni.
- Ubiegły rok był rekordowy w każdej porze roku i bijemy rekordy z miesiąca na miesiąc. Nawet jeśli pada nam podobnie w cyklu rocznym i mamy podobną ilość opadów, to inaczej ona się rozkłada. Mamy okresy suszy i mamy okresy intensywnych opadów, ale znaczna część tego deszczu, który spada natychmiast odparowuje - tłumaczy dyrektor Nadnoteckiego Instytutu UAM w Pile.
Nie zatrzymując się w środowisku. Pogłębiające się problemy z dostępem do wody coraz bardziej będą wpływać na rolnictwo i gospodarkę. Częściowym rozwiązaniem mogą być przydomowe zbiorniki na deszczówkę oraz programy małej retencji, które mają zatrzymywać wodę w lasach czy miastach.
Komentarze